Od czasu rozstania Justine Henin (tego pierwszego – 14 maj 2008 r) z tenisem, w rozgrywkach WTA nie było zawodniczki, która dominowała w tenisie w okresie gry na mączce tak jak Belgijka, czy też tak jak siostry Williams na trawie. W ciągu ostatnich dwóch lat na mączce bardzo dobrze radziła sobie Maria Szarapowa, która wyraźnie dominowała na tej nawierzchni (szczególnie w zeszłym roku, gdzie wygrała trzy turnieje właśnie na cegle, w tym Roland Garros). Po tegorocznej zabawie na mączce możemy powiedzieć jednak, że prawdziwą królową gry na cegiełce (jak i na pozostałych nawierzchniach) jest Serena Jameka Williams.

Jednak nie wszystko układało się tak różowo (a raczej pomarańczowo) dla Sereny. Amerykanka (jak większość jej rodaków) miała na początku kariery problemy z europejską mączką, na której nie trenowała. W USA występuje jedynie zielona mączka, tzw „green clay”, na którym odbywa się turniej w Charleston. Przełom nastąpił w 2002 r, kiedy młodsza z sióstr Williams pierwszy raz (i nie ostatni) wyskoczyła z wielką formą. Dopiero wtedy osiągnęła swój pierwszy finał w turnieju na clayu. Było to w Berlinie, gdzie w finale uległa Henin. Jednak już dwa tygodnie później zwyciężyła w Rzymie, a za następne dwa tygodnie cieszyła się z triumfu na kortach im. Rolanda Garrosa po finale z siostrą. Był to drugi wielkoszlemowy triumf w jej karierze po wygranej w US Open 1999. W kolejnych latach Serenie jednak nie szło tak świetnie na mączce. Przynajmniej tej pomarańczowej. Dużo lepiej jej szło w Charleston na zielonej cegle, występującej w Stanach Zjednoczonych. Turniej ten wygrała trzykrotnie – w latach 2008, 2012-13. Była jeszcze w finale w 2003, gdzie niestety przegrała z Justine Henin. Jeden tytuł Williams zdobyła również na największym niewypale ostatnich lat – w Madrycie na niebieskiej mączce, która została oddana do użytku w 2012 i już rok później zrezygnowano z tego pomysłu, po protestach większości zawodników, szczególnie panów (chociaż kobiety też krytykowały ten pomysł). Tym samym Serena Williams jako jedyna kobieta w historii zdobyła tytuł na blue clayu. Czyli w roku 2012 Amerykanka zdobyła dwa tytuły na ceglanej mączce, jednak na tych „kolorowych” nawierzchniach, a nie na klasycznym pomarańczowym korcie. Występy w pozostałych dwóch turniejach – Rzymie i Roland Garros, Serena zakończyła na półfinale (gdzie oddała mecz walkowerem Na Li), a w Paryżu odpadła już w pierwszej rundzie po porażce z Virginie Razzano. Williams została zgnojona przez kibiców gospodarzy, którzy doprowadzili ją do płaczu już podczas trwania meczu. To nie pierwszy taki występ francuskiej publiczności. O ich zachowaniu można pisać godzinami. Była to pierwsza (!) porażka naszej głównej bohaterki w pierwszej rundzie Wielkiego Szlema. Był to przełomowy moment. Serenę bardzo zabolała ta porażka, wzięła się do pracy i już rok później pokazała swoim konkurentkom, że to przegrane spotkanie było jednorazowym incydentem. Królowa powróciła w wielkim stylu na mączkę i pokazała wszystkim, kto tu rządzi.

Swój marsz po tytuł królowej mączki Serena Williams w Charleston. Po bye w pierwszej rundzie (jeden z najgroźniejszych z możliwych rywali), w kolejnej Serena pokonała Camilę Giorgi – Włoszkę znaną z upodobania do bardzo krótkich i obcisłych sukienek. :) W ćwierćfinale doszło za to do powtórki meczu finałowego, gdyż rywalką Amerykanki była Lucie Safarova. Tym razem Czeszka zdołała urwać Williams o 4 gemy więcej niż w zeszłorocznym finale. W półfinale doszło do historycznego, 24. starcia sióstr Williams. Był to ich pierwszy mecz między sobą od ponad czterech lat. Niestety nie doczekaliśmy się wspaniałego widowiska. Młodsza siostra nie oszczędziła schorowanej Venus i oddała jej zaledwie trzy gemy. W decydującym meczu królowa mierzyła się z Jeleną Jankovic, jedną z niewielu tenisistek, która w miarę potrafi walczyć na równi z Sereną. Ten mecz też nie był spacerkiem dla faworytki. Po przegranej w pierwszym secie wszystko wróciło do normy i tytuł powędrował do wiadomo kogo. Następnym przystankiem w drodze królowej był Madryt. Tym razem już ten turniej odbył się na WŁAŚCIWEJ mączcePo bye w pierwszej rundzie „See” podejmowała Julię Putincewą – nawet nieźle grającą, małą, aczkolwiek ogromnie niesympatyczną młodą dziewczynkę. Po wyrównanej walce w pierwszym secie, zakończonym dopiero po tie-breaku, w drugim Amerykanka skutecznie uciszyła młodą Kazaszkę. Problemy pojawiły się w ćwierćfinale, gdzie poważny opór postawiła reprezentantka gospodarzy – Anabel Medina Garrigues. Hiszpanka wygrała drugiego seta z młodszą siostrą Venus do 0 (!), ostatecznie jednak poległa 5:7 w decydującej partii. Kolejne mecze już nie należały do szczególnie emocjonujących – zarówno Errani jak i Szarapowa nie zdołały nawiązać walki z Williams (szczególnie Marysia, co nie dziwi – Serene leje ją jak chce przy każdej możliwej okazji). Po stolicy Hiszpanii przyszedł czas na Włochy – ojczyznę makaronu i pizzy. Inne tenisistki zwiedzały Koloseum i inne zabytki wiecznego miasta. Możliwe, że Serena też wzięła się za zwiedzanie, przy okazji gromiąc swoje rywalki jedna po drugiej. Najwięcej gemów Williams straciła w meczach z Laurą Robson i Victorią Azarenką. Była to zawrotna liczba czterech gemów. Podobnie wyglądało to w Paryżu. Pierwsze cztery rundy 31-latka przeszła jak burza. Po raz drugi komplikacje pojawiły się w ćwierćfinale. Oczywiście Serena wyszła z nich zwycięsko, ale trzeba przyznać, że Swietłana Kuzniecowa, triumfatorka paryskich zawodów z 2009 roku grała bardzo dobrze. Obie panie stworzyły widowisko godne ćwierćfinału wielkoszlemowego (jak nie lepiej). Amerykanka wyciągnęła wnioski z tego meczu i w półfinale wręcz rozjechała Sarę Errani. Tak jednostronnego meczu w tak zaawansowanej fazie turnieju już dawno nie widziałem. Finał był już oczywisty, zważywszy na to, że jej rywalką była Maria Szarapowa. Rosjanka od 2004 roku nie potrafi znaleźć sposobu na Serenkę, w meczach z nią jest spanikowana i wystraszona. Tym razem również jej się nie udało i Serena Jameka Williams po raz drugi w karierze wygrała Roland Garros, po 11 latach od pierwszego triumfu w tym turnieju. Jednak nie był to koniec wojaży królowej na mączce. Półtora miesiąca po zwycięstwie w Paryżu Serena przyjechała do szwedzkiego kurortu. Jednak nie na wakacje, tylko na turniej Collector Swedish Open (lub po prostu Swedish Open) w Bastad. Tam również Williams bez większych problemów triumfowała, pokonując w finale faworytkę gospodarzy, Johannę Larsson. Jest to pierwszy (!) International wygrany przez Serenę w karierze. To pokazuje wielkość Sereny, która nie rozdrabniała się na mniejsze turnieje i triumfy zbiera głównie na największych turniejach (w Internationalu wystąpiła dopiero po raz 6.). Tym samym jej bilans spotkań na mączce wynosi 28:0, z czego tylko 3 z nich było trzysetowe. Niesamowity wynik, Tenisowa Nerwica jest pod wrażeniem!

Serena jest niewątpliwie bardzo kontrowersyjna postacią w cyklu WTA. Można ją zarówno kochać jak i nienawidzić. Jednak nawet jej największy przeciwnicy muszą to przyznać – Serena Jameka Williams jest królową tenisa ziemnego.

Statystyka – turnieje wygrane przez Serene Williams na mączce:

Internazionali BNL d’Italia 2002:
pierwsza runda: 
bye
druga runda: Rita Grande (35) – 6:0 6:3
trzecia runda: Denisa Chladkova (105) – 6:1 6:2
ćwierćfinał: Anastasia Myskina (30) – 6:3 6:4
półfinał: Jennifer Capriati (2) – 6:2 3:6 7:5
finał: Justine Henin (8) – 7:6(6) 6:4

Roland Garros 2002: 
pierwsza runda: Martina Sucha (39) – 6:3 6:0
druga runda: Dally Randriantefy (169) – 6:2 6:3
trzecia runda: Janette Husarova (41) – 6:1 6:3
czwarta runda: 
Wiera Zwonariowa (142) – 4:6 6:0 6:1

ćwierćfinał: Mary Pierce (132) – 6:1 6:1
półfinał: Jennifer Capriati (1) – 3:6 7:6(2) 6:2
finał: Venus Williams (2) – 7:5 6:3

Family Circle Cup 2008:
pierwsza runda: 
bye
druga runda: Gisela Dulko (48) – 6:3 6:4
trzecia runda: Katarina Srebotnik (41) – 4:6 6:4 6:3
ćwierćfinał: Maria Szarapowa (4) – 7:5 4:6
6:1
półfinał: Alize Cornet (40) – 7:5 6:3
finał: 
Wiera Zwonariowa (17) – 6:4 3:6 6:3

Family Circle Cup 2012:
pierwsza runda: 
bye
druga runda: Jelena Wiesnina (56) – 6:3 6:4
trzecia runda: Marina Erakovic (45) – 6:2 6:2
ćwierćfinał: Sabine Lisicki (13) – 4:1 – krecz Lisicki
półfinał: Samantha Stosur (5) – 6:1 6:1
finał: Lucie Safarova (26) – 6:0 6:1

Mutua Madrid Open 2012:
pierwsza runda: 
Jelena Wiesnina (68) – 6:3 6:1
druga runda: Anastasia Pawluczenkowa (25) – 6:2 6:1
trzecia runda: Caroline Wozniacki (6) – 1:6 6:3 6:2
ćwierćfinał: Maria Szarapowa (2) – 6:1 6:3
półfinał: Lucie Hradecka (105) – 7:6(5) 6:0
finał: Victoria Azarenka (1) – 6:1 6:3

Family Circle Cup 2013:
pierwsza runda: 
bye
druga runda: Camila Giorgi (85) – 6:2 6:3
trzecia runda: Mallory Burdette (99) – 6:4 6:2
ćwierćfinał: Lucie Safarova (19) – 6:4 6:1
półfinał: Venus Williams (24) – 6:1 6:2
finał: Jelena Jankovic (18) – 3:6 6:0 6:2

Mutua Madrid Open 2013:
pierwsza runda: 
Julia Putincewa (89) – 7:6(5) 6:1
druga runda: Lourdes Dominguez Lino (47) – 6:2 7:5
trzecia runda: Maria Kirilenko (12) – 6:3 6:1
ćwierćfinał: Anabel Medina Garrigues (63) – 6:3 0:6 7:5
półfinał: Sara Errani (7) – 7:5 6:2
finał: Maria Szarapowa (2) – 6:1 6:4

Internazionali BNL d’Italia 2013:
pierwsza runda: 
bye
druga runda: Laura Robson (39) – 6:2 6:2
trzecia runda: Dominika Cibulkova (16) – 6:0 6:1
ćwierćfinał: Carla Suarez Navarro (22) – 6:2 6:0
półfinał: Simona Halep (64) – 6:3 6:0
finał: Victoria Azarenka (3) – 6:1 6:3

Roland Garros 2013:  
pierwsza runda:
Anna Tatiszwili (74) – 6:0 6:1
druga runda: Caroline Garcia (114) – 6:1 6:2
trzecia runda: Sorana Cirstea (30) – 6:0 6:2
czwarta runda: Roberta Vinci (15) – 6:1 6:3
ćwierćfinał: Swietłana Kuzniecowa (39) – 6:1 3:6 6:3
półfinał: Sara Errani (5) – 6:0 6:1
finał: Maria Szarapowa (2) – 6:4 6:4

Collector Swedish Open 2013:
pierwsza runda: 
Sesil Karatanczewa (131) – 6:1 6:2
druga runda: Anna Tatiszwili (104) – 6:2 6:3
ćwierćfinał: Lourdes Dominguez Lino (54) – 6:1 6:1
półfinał: Klara Zakopalova (37) – 6:0 6:4
finał: Johanna Larsson (76) – 6:4 6:1