Luty jest miesiącem przejściowym między turniejami w Australii, a dwoma zawodami dużej rangi w Ameryce – Indian Wells i Miami. W tym czasie odbywają się dwa turnieje, które mają duże znaczenie dla największych gwiazd światowego tenisa. Są to Qatar Total Open oraz Dubai Duty Free Tennis Championships. Reszta to głównie turnieje rangi International, gdzie słabsze tenisistki mają szanse do uzyskania dobrego rezultatu. Zobaczmy, jak sobie panie radziły na Bliskim Wschodzie.

Zaczniemy od Doha, rozgrywanego tydzień przed Dubajem, w dniach 11-17 luty. W tych zmaganiach udział wzięła cała czołówka, wstawiły się w Katarze wszystkie panie, sklasyfikowane w top 10. Pierwsza czwórka rankingu na początek podejmowała bye - niezwykle groźnego rywala, dzięki któremu turniej rozpoczęły od razu od drugiej rundy. Największym zaskoczeniem pierwszej rundy było odpadnięcie Jeleny Jankovic – owszem, Serbka jest bez formy, jednak porażkę z Niculescu można określić jako zaskoczenie. Niespodziankę sprawiła też min. Darja Gawriłowa, pokonując Anabel Medinę Garrigues oraz Anastasia Rodionova, która wygrała z Zheng Jie. Na starcie był też jeden krecz – Maria Kirilenko poddała spotkanie z Jekateriną Byczkową. W pierwszej rundzie grała też jedna Polka (Agnieszka Radwańska miała wolny los) – Ula Radwańska bez problemów pokonała Nadię Kiczenok, oddając jej tylko jednego gema. Od drugiej rundy do gry weszły największe gwiazdy tego turnieju, czyli pierwsza czwórka rankingu. Nasza „nadzieja polskiego tenisa” na dzień dobry podejmowała dość wybuchową Anastazję Rodionovą, słynną z tego, że w 2007 r. podczas meczu z Angelique Kerber została zdyskwalifikowana za niesportowe zachowanie (czyt. po przegraniu gema wywaliła piłkę w stronę kibiców Niemki – i miała słaby celownik, bo piłka trafiła jedynie w tablicę wyników). Agnieszka szybko i w dwóch setach uporała się z Australijką. Jej siostra miała dużo trudniejsze zadanie, grała bowiem z Robertą Vinci. Uli jednak udało się sprawić małą sensację i pokonała wyżej sklasyfikowaną Włoszkę, choć bez wpadki się nie odbyło – Polka zmarnowała wysokie prowadzenie w drugiej partii, jednak w decydującym secie podarowała Robercie koło od roweru. Najbardziej emocjonującym spotkaniem był między czarnym koniem ostatniego Australian Open – Sloane Stephens, a Klarą Zakopalovą. Amerykanka wygrała pierwszego seta i wszystko zapowiadało się na to, że Sloane wyjdzie z tego pojedynku zwycięsko. Jednak Czeszka pokazała w tym meczu zęby, odrobiła straty i kolejne dwa sety wygrała po tie-breaku. Dużo szczęścia miała też Caroline Wozniacki, która w tie-breaku pierwszego seta obroniła piłki setowe, wygrała te partię, a w następnej partii nie oddała Soranie Cirstei nawet gema. W drugiej rundzie odpadły dwie panie z top 10 – Angelique Kerber przegrała ze swoją rodaczką, Moną Barthel, a Marion Bartoli ze Svetą Kuzniecową. Obie jednak nie przedłużyły swojej passy – w trzeciej rundzie odpadły odpowiednio z Caroline Wozniacki i Samanthą Stosur. Wtedy też zdarzył się pierwszy (i jedyny) rowerek w tym turnieju – Victoria Azarenka wygrała 6:0 6:0 z Christiną McHale. Odpadła jedna z Polek – Ula Radwańska przegrała z Sereną Williams, urywając trzy gemy – chyba nikogo nie dziwi ten wynik. Jej starsza siostra, Agnieszka pokonała Anę Ivanovic w dwóch setach, trzech setów do zwycięstwa potrzebowały za to Petra Kvitova i Sara Errani. W ćwierćfinale zameldowały się wszystkie panie z top 10. Warto to odnotować, bo do tej pory w WTA rzadko tak się działo. W meczu dwóch przyjaciółek, Agnieszka Radwańska pokonała Caroline Wozniacki 6:2 7:5, pomimo prowadzenie 5:3 Dunki w drugim secie. Najbardziej rzuciło mi się w oczy zachowanie ojca-trenera Caroline, który przy prowadzeniu swojej córki 3:0 wyszedł na kort i zaczął ją krytykować i pouczać. Tenisowa Nerwica skwituje to jednym gestem – <facepalm>. Miejmy nadzieję, że Wozniacki weźmie przykład z przyjaciółki i odsunie ojca od trenowania. Meczem turnieju było jednak spotkanie Petry Kvitovej z Sereną Williams. Czeszka, będąca kompletnie bez formy (za to ze sporą nadwagą) pokazała w tym meczu, dlaczego wygrała Wimbledon. Grała jak za najlepszych lat (czyt. 2011 r.), wygrała pierwszego seta 6:3. W drugim Serena wzięła się do roboty, przestała rozdawać prezenty i w takim samym rezultacie wygrała drugą partię. W decydującym secie zaczęła się prawdziwa wojna. Obie zawodniczki grały genialnie, z początku lepiej sobie radziła Kvitova, która prowadziła z przewagą przełamania, jednak nie zdołała udźwignąć presji i zwyciężyło doświadczenie młodszej z sióstr Williams. Dodam, że po tym meczu Serena została liderką rankingu WTA (nareszcie!). W półfinałach doszło do kolejnej niecodziennej dla WTA sytuacji. Otóż w tej fazie turnieju znalazły się cztery najwyżej rozstawione panie. Tam też odpadła nasza „nadzieja” – Agnieszka przegrała ze swoją ulubioną (naszą też) Victorią Azarenką. Był to obraz nędzy i rozpaczy – Polka biegała jak szalona, ale wystarczyło to na ugranie trzech gemów w obu setach. Widać, że Białorusince pasuje gra z Radwańską. Podobnie było w drugim półfinale – Serena bez problemu wygrała z Marią Szarapową, oddając jej pięć gemów. W finale zatem spotkały się rakiety nr 1 i 2. Faworytką była Serena (jak zawsze), jednak doszło do niespodzianki. Azar tym razem nie spartolił prowadzenia (pozdrawiamy finał US Open), była przez cały mecz bardzo skoncentrowana, a w decydującym secie prawie w ogóle nie psuła, a co za tym idzie – udało jej się dokonać niemożliwego, czyli pokonać Serenę Williams. Spotkanie to stało na bardzo wysokim poziomie (finał godny tak dużego turnieju) i zakończył się wynikiem 7:6(6) 2:6 6:3. Białorusinka zdobyła swój 16. tytuł w karierze i drugi raz w karierze zdołała wygrać z Williams (poprzednio: finał Miami 2009). Co prawda nie lubimy Azara i specjalnie się z tym nie kryjemy, ale gratulujemy jej, bo zasłużyła. Grała naprawdę dobrze przez cały turniej i zasłużyła na tytuł.

Statystyki turniejowe:
Spotkania dwusetowe: 40
Spotkania trzysetowe: 11
krecze: 4
porażki rozstawionych: I runda (12), II runda (5, 9, 15, 16, 17), III runda (11, 13), ćwierćfinał (6, 7, 8, 10), półfinał (3,4), finał (2)
najlepsze mecze: Sloane Stephens – Klara Zakopalova (II runda), Petra Kvitova – Serena Williams (ćwierćfinał), Victoria Azarenka – Serena Williams (finał)

cdn…