Witam! (hmm, zaczynam trochę w stylu Niekrytego Krytyka, ale trudno) Dzisiaj odpowiem na 30 tenisowych pytań. Chcę, za pomocą tego posta zobrazować Wam moje tenisowe upodobania, kogo lubię z tego światka, kogo nie. Oczywiście nie będę się opier… lenił przez 30 dni i odpowiem na wszystkie pytania naraz. Bez zbędnego gadania, zaczynamy!
1. Favourite men’s player

Jest nim ten pan na zdjęciu. Andy Murray urodził się 15 maja 1987r. w Dunblane. Andrew jest synem trenerki tenisowej, w wieku 3 lat rozpoczął treningi i już w okresie juniorskim wyróżniał się tym, czego brakuje nawet wielkim mistrzom - czystym talentem do tenisa (po prostu nie jest wyrobnikiem, jak to niektórych określa moja wspólniczka). W końcu nie bez powodu jest nazywany „nadzieją brytyjskiego tenisa”. Jednak Andy’emu brakuje jednego – wielkoszlemowego triumfu. Czterokrotnie występował w finale takiej imprezy (Us Open 2008, Australian Open 2010 i 2011 oraz Wimbledon 2012 – po tej porażce płakałem razem z nim), ale niestety nie udało mu się jeszcze zwyciężyć. Tym samym, wielu komentatorów, „ekspertów” i dziennikarzy go lekceważy, jeden nawet ośmielił się nazwać Murraya „chamem” i „maminsynkiem”. Ja jednak darzę Andy’ego wielką sympatią, sentymentem (był pierwszym tenisistą, którego polubiłem), żeby nie powiedzieć miłością i wierzę, że wygra wszystko, co tylko można wygrać. Go Andy!
2. Favourite women’s player

Oto Caro! Caroline Wozniacki urodziła się 11 lipca 1990r. w Odense. Reprezentuje Danię, ale jej rodzice są Polakami, sama Caro świetnie mówi po Polsku (dowodem na to jest video z ceremonii po finale Us Open 2009). Pochodzi ze sportowej rodziny – mama była siatkarką, a ojciec (tak jak teraz jej brat) piłkarzem. Największym sukcesem w karierze Dunki jest wspomniany przed chwilą finał amerykańskiego wielkiego szlema. Podobnie jak Andy, nie jest ulubienicą mediów, gdyż nie wygrała turnieju wielkoszlemowego, a pomimo to została liderką światowego rankingu. Do tego zarzuca jej się, że jest „ciułaczką” (czyt. zdobywa punkty do rankingu, wygrywając małe turnieje). Ale ja i tak ją kocham, jestem jej największym fanem i mam nadzieję, że rzuci sroriego (ofc: Rory McIllroy, jakiś golfista, niewarty uwagi typ). No i nie muszę pisać/mówić, że te oskarżenia są bzdurne.

3. Favourite doubles team


Martina Hingis i Anna Kournikova razem, według mnie, stworzyły najlepszy debel w historii. Zawodniczki rozpoczęły ze sobą współpracę w roku 1999. Szwajcarka już wtedy była niezwykle utytułowaną deblistką, rok wcześniej zdobyła klasycznego szlema w grze podwójnej (czyli wygrała cztery turnieje wielkoszlemowe w jednym roku), natomiast Rosjanka miała na koncie zaledwie jeden triumf (zdobyła go w nierozgrywanych już zawodach w Tokio, partnerując Monice Seles). Razem wygrały 11 turniejów, w tym dwa wielkoszlemowe (Australian Open 1999 i 2002) oraz dwukrotnie triumfowały w turnieju mistrzyń (lata 1999-2000). Oprócz tych zwycięstw, łączy je jeszcze jedno – kontrowersyjność. Martina niejednokrotnie wywoływała sensacje swoimi wypowiedziami (Amelie Mauresmo nazwała „półfacetem”, o Janie Novotnej stwierdziła, że jest „stara i powolna”), a Kuornikova wolała lansować się u boku „boskiego” Enrique Iglesiasa niż skupiać się na tenisie. Uważam, że panie były najciekawszą parą deblową w historii, do tego jestem fanem stylu gry Hingis.
4. Least favourite men’s player
Wreszcie pytanie, w którym nie będę musiał być miły i będę mógł dać upust swojej nienawiści. Pierwszym znienawidzonym przeze mnie tenisistą został Andy Roddick. Irytował mnie swoim zachowaniem, chamstwem, jednak z czasem zacząłem go tolerować i mu odpuściłem. Aktualnie moim numerem 1 na czarnej liście jest David Nalbandian. Chyba nie muszę wyjaśniać dlaczego – incydent z Queen’s Clubu pamięta chyba każdy, do tego jeszcze jego zachowanie podczas Australian Open zasługuje tylko na jeden gest – <facepalm>. Nie przepadam też za dwoma kolegami Rafaela Nadala z reprezentacji – Davidem Ferrerem (który jest wręcz gloryfikowany przez Tenisową Nerwicę – w każdym poście moja wspólniczka o nim wspomina) i Nicolasem Almagro. Powód jest prosty, nie lubię tenisistów, którzy ciułają punkty w małych turniejach. Znalazłoby się jeszcze kilka nazwisk, które powinny się tu znaleźć, ale z dobroci serca odpuszczam.
5. Least favourite women’s player
And the winner is… WIKTORIA AZARENKA! Zwana pieszczotliwie Azarem. Na początku nic nie miałem do Białorusinki, wydawała się być w porządku, ale liderowanie zdecydowanie za bardzo przewróciło jej we łbie. Zaczęła oszukiwać, symulować (pamiętny mecz z Agnieszką Radwańską w Doha w tym roku) i uważać się za wielką gwiazdę – tym samym trafiła na moją zaszczytną listę ludzi, którymi gardzę. Kolejną osobą, za którą nie przepadam (choć nie tak mocno jak za tą przed chwilą wspomnianą panią) jest Marion Bartoli. Francuzka mnie irytuje swoim stylem gry, zachowaniem na korcie, poza tym doskonale pamiętam jej zachowanie z 2009 roku (po poddaniu spotkania nie chciała podać ręki swojej przeciwniczce – dodam jeszcze, że była to jej rodaczka, Virginie Razzano). Ostatnią tenisistką, o której tutaj wspomnę jest Maria Sharapova. Nie przepadam za Marysią z dość prostego powodu – drze mordę. Jej styl gry również mnie nie porywa (takie „łubu-dubu” – to nie dla mnie).
6. Your most memorable match
Ciężko jest wybrać jeden mecz, który szczególnie zapadł mi w pamięci, ale do dziś mam w głowie mecz II rundy Wimbledonu 2011 między Venus Williams a Kimiko Date Krumm. Mecz dwóch „babć” (Amerykanka ma ponad 30 lat, Japonka jest po czterdziestce), które stworzyły świetne widowisko w starym, dobrym stylu, z dużą ilością akcji przy siatce. Do tego obie popełniały niewiele niewymuszonych błędów, a spotkanie było bardzo zacięte. Ostatecznie zwyciężyła starsza z sióstr Williams 6:7(8) 6:3 8:6. Natomiast w tym sezonie meczem, o którym warto tu wspomnieć jest niesamowita, tegoroczna, sześciogodzinna batalia dwóch mistrzów – Novaka i Rafy w finale Australian Open.
7. First player you became a fan of
To pytanie w sumie mogę ominąć, bo już wcześniej wspomniałem, że pierwszym tenisistą, którego polubiłem, jest Andy Murray, a że nie lubię się powtarzać, to po prostu dam Wam jego zdjęcie.

8. Earliest tennis memory
Pamiętam, jak na początku mojej tenisowej pasji załamałem się, bo myślałem, że Caro odpadła z jakiegoś tam turnieju, a to się okazało, że to odpadła Wozniak, a nie Wozniacki. xD
9. Favourite retired men’s player

Kolejny bardzo utalentowany tenisista, którego zatrzymały kontuzje. Marat Safin to rosyjski tenisista, były lider rankingu ATP oraz dwukrotny triumfator wielkoszlemowy (wygrał Us Open 2000 i Australian Open 2005). Na korcie Marat słynął z tego, że rozwalał rakiety (naliczono, że w ciągu całej kariery połamał ponad 700 rakiet). Jego siostrą jest Dinara Safina, była liderka kobiecego rankingu, którą również zniszczyły kontuzje. Safin swoją karierę zakończył 11 listopada 2009 po porażce w II rundzie w turnieju ATP World Masters 1000 z Juanem Martinem Del Potro.
10. Favourite retired women’s player

O niej też już wspominałem. Moją ulubienicą, która niestety już nie gra, jest Martina Hingis, pięciokrotna zwyciężczyni turniejów wielkoszlemowych (o sukcesach deblowych mówiłem wcześniej). Wspominałem o jej kontrowersyjności (oczywiście my jesteśmy bardziej kontrowersyjni, ale doceniamy takich ludzi), dopowiem jeszcze słówko o stylu gry, który mówiąc wprost – był cudowny. Hingis grała piękny, techniczny tenis, dobrze czuła się przy siatce, a jej charakterystycznym był dropshot, którym skracała długie wymiany. Szwajcarka przeszła do historii tenisa w wieku niespełna 17. lat, kiedy wygrała 3 turnieje wielkoszlemowe w jednym sezonie (w Paryżu na turnieje Rolanda Garrosa przegrała w finale). W kolejnych latach udało jej się dwukrotnie obronić tytuł w Melbourne. Hingis karierę zakończyła w 2007r, kiedy wykryto w jej organizmie kokainę.
11. A player that no one would expect you to love

Cesarzowa Serena nie należy do najbardziej lubianych tenisistek w tourze, stąd ludzie mogą być zaskoczeni, że ją uwielbiam. Ale co ja na to poradzę, że Serenka jest super? Można jej nie lubić, ale trzeba przyznać – jest wielką tenisistką, wbrew pozorom jest też bardzo sympatyczna (każdy, kto oglądał finał Wimbledonu widział, z jakim respektem wypowiadała się o Agnieszce Radwańskiej). Podoba mi się w niej też to, że ma szacunek do przeciwnika (po dyskwalifikacji na Us Open 2009, podeszła do swojej przeciwniczki, Kim Clijsters i pogratulowała jej zwycięstwa). Czy to się komuś podoba czy nie – Serena Williams jest najlepszą tenisistką na świecie.
12. A player that you aren’t a fan of but you respect

Przyznam się, że kiedyś nie przepadałem za Nadalem. Jego zachowanie na korcie mnie trochę… przerażało. Do tego nabijałem się z jego wyglądu, czego wstydzę się do dziś. Na szczęście zmądrzałem, przestałem patrzeć na tenisa pod względem estetycznym, a zacząłem oceniać grę, a tenis Nadala jest niesamowity. Mam do niego wielki szacunek, udowodnił, że jest ekspertem nie tylko na nawierzchni ziemnej, zdobył złotego szlema. Szkoda, że nie wystąpi na igrzyskach (miał bronić tytułu) z powodu kontuzji kolana. Zdrowiej, Rafo! Tenisowa Nerwica (zwłaszcza moja wspólniczka) trzyma za Ciebie kciuki!
13. Favourite Grand Slam tournament

Moim ulubionym turniejem wielkoszlemowym jest Australian Open, rozgrywany w styczniu. Uwielbiam klimat australijskich zawodów, australijska publiczność jest świetna (na meczach Polaków często pojawiają się emigranci z Polski), po prostu czuję sympatyczną atmosferę tego turnieju. Nie przeszkadza mi nawet strefa czasowa – z chęcią siedzę po nocy i oglądam mecze.
14. Favourite Non Grand Slam tournament
Ciężko wybrać jeden, bo ich jest mnóstwo, ale spróbuję. Bardzo lubię turnieje na twardej nawierzchni, szczególnie te w Ameryce Północnej. Moim ulubionym jest Rogers Cup (rozgrywany na zmianę w Toronto i Montrealu – panie i panowie co roku „zamieniają się” miejscami). Może to zabrzmi infantylnie, ale lubię te zawody bo moi ulubieńcy osiągają tu dobre rezultaty. xD (Andy, Novak i Caro tu wygrywali, w zeszłym roku Radwa była w półfinale)
15. Most attractive women’s player

Zdecydowanie najfajniejsze pytanie! Oczywiście ciężko jest mi wybrać tylko jedną tenisistkę, jednak to zrobię (mam zamiar w niedługim czasie napisać post, w którym wyróżnię najładniejsze zawodniczki). Jest nią Ana Ivanovic. Serbka nie tylko świetnie gra w tenisa, jest też niezwykle piękna i należy do ulubionych zawodniczek męskiej publiczności. Ja wyjątkiem nie jestem i mi także Ana się bardzo podoba, ale nie jest jedyną ślicznością z kortów.

To tyle! Obiecuję, że następną część postaram się napisać jak najszybciej. Do napisania!